KGW z Kunowa podbija Pieniny, Podhale i Spisz – relacja z trzydniowej wyprawy
Podróż pełna uśmiechu, historii i niezapomnianych widoków
Są takie wycieczki, podczas których program jest ważny. Ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby umieć ten program… czasem odłożyć na bok. Bo góry, pogoda i życie mają własne plany. I właśnie dlatego trzydniowa wyprawa KGW z Kunowa w Pieniny, na Podhale i Spisz była podróżą nie tylko pełną atrakcji, ale przede wszystkim dobrze dopasowaną do tego, co danego dnia przyniosła nam aura.
Czołem, miłośnicy gór, regionalnych klimatów i dobrego towarzystwa! Tym razem panie z Kunowa ruszyły na południe z energią, której niejeden górski szlak mógłby pozazdrościć. A że grupa była gotowa na przygodę, pozostało tylko jedno: spakować dobry humor i ruszyć w drogę!
Plan był konkretny, ale od początku założyliśmy jedno: pogoda jest naszym współautorem programu. Zamiast więc kurczowo trzymać się kartki, każdego dnia patrzyliśmy w niebo i wybieraliśmy najlepszy wariant. Dzięki temu udało się zobaczyć naprawdę sporo, a przy tym nie zamienić wycieczki w wyścig z zegarkiem.
Dzień 1. Dębno, jezioro, korona zapory i zamkowe ruiny
Pierwszy dzień rozpoczęliśmy od miejsca, które dla miłośnika historii i tradycji podhalańsko-spiskiego pogranicza jest po prostu obowiązkowe.
⛪ Dębno – drewniana perła na szlaku
Kościół św. Michała Archanioła w Dębnie przywitał nas swoim niezwykłym klimatem. To jeden z tych zabytków, przy których człowiek automatycznie zwalnia. Drewniana świątynia, niezwykłe malowidła i atmosfera miejsca sprawiają, że historia nie jest tu tylko datą w przewodniku.
Bo można powiedzieć: „kościół z XV wieku”. Można też opowiedzieć, dlaczego przetrwał tyle pokoleń, co kryją jego wnętrza i jak wyglądało życie ludzi, którzy przez wieki przychodzili tutaj na modlitwę. I właśnie po to jedziemy z przewodnikiem – żeby drewniane ściany zaczęły mówić.
🌊 Korona zapory – widok, który robi robotę
Potem przyszedł czas na spacer koroną zapory w Niedzicy. A tu już natura i człowiek pokazują, że potrafią stworzyć całkiem efektowny duet.
Jezioro Czorsztyńskie, zamki, góry i ogromna konstrukcja zapory tworzą widok, przy którym aparaty fotograficzne zaczynają pracować niemal samodzielnie. A przewodnik? Cóż… ma wtedy trochę mniej do roboty z przekonywaniem, że „warto było tu przyjechać”.
🚢 Rejs po Jeziorze Czorsztyńskim
Skoro już byliśmy nad wodą, to dlaczego nie spojrzeć na Pieniny z jej perspektywy?
Rejs po Jeziorze Czorsztyńskim był okazją do odpoczynku, rozmów i podziwiania krajobrazu z zupełnie innej strony. Z pokładu jeszcze lepiej widać, jak niezwykłą przestrzenią jest pogranicze Pienin, Podhala i Spiszu.
A że grupy KGW mają jedną cudowną cechę – potrafią integrować się praktycznie wszędzie – nie trzeba chyba dodawać, że i na wodzie nie zabrakło uśmiechów.
🏰 Ruiny zamku w Czorsztynie – na zakończenie dnia
Na koniec dnia ruszyliśmy do ruin zamku w Czorsztynie. I tu historia robi się naprawdę ciekawa.
Stare mury, jezioro w dole i góry w tle tworzą scenerię, która sama prosi się o opowieść. A opowieści o zamku, jego mieszkańcach, burzliwych dziejach i czasach, gdy tutejsze warownie pilnowały ważnego szlaku handlowego, zdecydowanie nie można ograniczyć do dwóch zdań.
Pierwszy dzień zakończyliśmy z poczuciem, że zaczęliśmy z wysokiego C. A przecież przed nami były jeszcze dwa dni.
Dzień 2. Słowacki Spisz, Stara Lubowla, Nestville i… góralska noc
Drugiego dnia przekroczyliśmy granicę i ruszyliśmy na słowacki Spisz. Tu również postawiliśmy na połączenie historii, regionalnych smaków, ciekawostek i dobrej zabawy.
🏛️ Stara Lubowla – polskie ślady po słowackiej stronie
Pierwszym ważnym punktem był zamek w Starej Lubowli. To miejsce, które świetnie pokazuje, jak bardzo historia polskiego i słowackiego pogranicza jest ze sobą spleciona.
W murach zamku spotykają się opowieści o dawnych starostach spiskich, polskich władcach, polityce, pieniądzach i codziennym życiu. I właśnie tutaj przewodnicka robota nabiera rumieńców, bo Spisz nie daje się zamknąć w jednej narodowej historii. To pogranicze – a pogranicze zawsze ma więcej niż jedną opowieść.
🍫 Nestville Park – historia, tradycja i słowacka degustacja
Następnie odwiedziliśmy Nestville Park, gdzie historia regionu spotyka się z tradycją gorzelniczą.
Było więc zwiedzanie, opowieści o dawnym rzemiośle, regionalnych tradycjach, a także degustacja słowackiej whisky dla osób, które miały ochotę poznać ten lokalny smak.
A ponieważ po solidnej porcji historii człowiek czasem potrzebuje czegoś słodkiego, na deser odwiedziliśmy czekoladziarnię. I tu nastąpiła bardzo ważna część programu: chwila błogiego szczęścia. Bo przecież wycieczka bez deseru to trochę jak Pieniny bez widoku – niby można, ale po co? 😉
🐑 Warsztaty z bacą – tradycja, której trzeba dotknąć
Drugi dzień miał jeszcze jeden wyjątkowy punkt – spotkanie i warsztaty z bacą.
I właśnie takie momenty lubię najbardziej. Bo o tradycji można mówić długo, ale zdecydowanie lepiej, kiedy można jej dotknąć, zobaczyć ją z bliska i posłuchać człowieka, który zna ją nie z książek, ale z własnego życia.
Było swojsko, było ciekawie, było z humorem. Czyli dokładnie tak, jak powinno wyglądać spotkanie z góralską kulturą.
🎻 A wieczorem… zaczęła się prawdziwa integracja!
Po całym dniu pełnym wrażeń przyszedł czas na imprezę integracyjną z kapelą góralską.
I tutaj, proszę Państwa, przewodnik może już tylko obserwować. 😉
Bo kiedy pojawia się muzyka, śpiew i dobra grupa, nogi same wiedzą, co robić. Było wspólne biesiadowanie, śmiech, śpiew i przede wszystkim czas spędzony razem. A przecież właśnie o to w takich wyjazdach chodzi.
Nie tylko o to, żeby zobaczyć kolejne miejsce na mapie, ale żeby wrócić do domu z historiami, które jeszcze długo będą wspominane.
Dzień 3. Dunajec, Szczawnica i Palenica – finał z pienińskim rozmachem
Trzeciego dnia wróciliśmy w Pieniny. I tym razem przyszedł czas na atrakcję, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać.
🚣 Spływ przełomem Dunajca
Spływ przełomem Dunajca to klasyka pienińskiej przygody. Ale klasyka wcale nie oznacza nudy.
Gdy tratwa rusza, zaczynają się opowieści flisackie, a przed oczami pojawiają się kolejne wapienne ściany, zakręty rzeki i pienińskie szczyty. Dunajec ma tę niezwykłą właściwość, że nawet osoba, która była tutaj kilka razy, potrafi powiedzieć: „Ale pięknie!”
A jeśli na tratwie znajduje się grupa tak pełna energii jak KGW z Kunowa, to atmosfera robi się jeszcze ciekawsza.
🏞️ Szczawnica – spacer po uzdrowisku
Po spływie przyszedł czas na Szczawnicę.
Spacer po uzdrowisku to zupełnie inny rodzaj pienińskiego doświadczenia. Tu nie trzeba zdobywać szczytów. Wystarczy spokojnie przejść się uliczkami, spojrzeć na zabytkową zabudowę, posłuchać historii uzdrowiska i poczuć atmosferę miejsca, które od pokoleń przyciąga kuracjuszy, turystów i miłośników gór.
Jako przewodniczka i jednocześnie mieszkanka Szczawnicy związana z tym miejscem od urodzenia, mogę powiedzieć jedno: Szczawnica ma swoje historie, które najlepiej opowiada się komuś, kto zna je nie tylko z przewodnika.
⛰️ Palenica – ostatni pieniński akcent
Na zakończenie wyprawy ruszyliśmy jeszcze na Palenicę. Była więc chwila na spojrzenie na Szczawnicę i Pieniny z góry, pamiątkowe zdjęcia i ostatnie oddechy górskiego powietrza.
I nagle okazało się, że trzy dni minęły zdecydowanie za szybko.
Nie zawsze trzeba trzymać się programu. Czasem trzeba trzymać się… pogody!
Ta wyprawa była dla mnie kolejnym potwierdzeniem, że dobry program wycieczki powinien być przemyślany, ale nie sztywny.
Pogoda w górach potrafi zmienić plany w ciągu kilku godzin. Dlatego podczas tego wyjazdu elastycznie dostosowywaliśmy kolejność atrakcji do warunków. Dzięki temu pierwszego dnia mogliśmy spokojnie odwiedzić Dębno, przejść koroną zapory, popłynąć po Jeziorze Czorsztyńskim i zakończyć dzień w ruinach zamku w Czorsztynie.
Drugiego dnia pogoda pozwoliła nam ruszyć dalej – na słowacki Spisz, do Starej Lubowli i Nestville Park, a potem spokojnie przejść do części integracyjnej.
Trzeciego dnia przyszła pora na Dunajec, Szczawnica i Palenica.
I właśnie na tym polega przewodnickie doświadczenie – nie tylko znać miejsca, ale wiedzieć, kiedy i w jakiej kolejności najlepiej je pokazać.
KGW z Kunowa – dziękuję za te trzy dni!
Drogie Panie z KGW Kunów – dziękuję za wspólnie spędzony czas, za uśmiech, otwartość, energię i tę niezwykłą atmosferę, którą stworzyłyście od pierwszego dnia.
Bo przewodnik może znać historię każdego zamku, nazwę każdego szczytu i tysiąc ciekawostek o regionie. Ale to grupa sprawia, że wycieczka zaczyna żyć własnym życiem.
A z Wami zdecydowanie żyła!
Były góry, była historia, był Dunajec, był słowacki Spisz, były regionalne tradycje, były warsztaty, degustacja, czekolada, muzyka, śpiew i – co najważniejsze – mnóstwo wspólnych chwil.
Trzy dni, dwa kraje, mnóstwo historii i jeszcze więcej powodów do wspominania.
A może teraz Wasza grupa?
Jeżeli jesteście członkami KGW, stowarzyszenia, koła, parafii, grupy senioralnej, grupy przyjaciół albo po prostu ekipą, która lubi dobrze spędzać czas – Pieniny, Podhale i Spisz mają jeszcze mnóstwo historii do opowiedzenia.
Chętnie przygotuję trasę dopasowaną do Waszej grupy – jej możliwości, zainteresowań, tempa i oczekiwań. Możemy postawić na góry i widoki, historię i zabytki, regionalne tradycje, Słowację, atrakcje kulinarne albo połączyć wszystko w jedną, dobrze skrojoną wyprawę.
A jeśli pogoda postanowi pokrzyżować nam szyki? Spokojnie. Góry nauczyły mnie już dawno, że z pogodą się nie dyskutuje. Z pogodą się współpracuje. 😉
Jako przewodniczka górska, terenowa i pilotka wycieczek, a zarazem mieszkanka Szczawnicy, pokażę Wam Pieniny nie tylko z folderu, ale przede wszystkim z perspektywy osoby, która zna ten region, jego historię, ludzi i miejsca, do których warto zajrzeć.
Macie grupę? Macie pomysł? A może dopiero szukacie pomysłu?
Odezwijcie się. Resztę możemy zaplanować wspólnie.
Bo najlepsze wycieczki zaczynają się nie od pytania „co zobaczymy?”, ale od słów: „Hej, przygodo – ruszamy!”
Relacja na FB: Usługi przewodnickie i pilotaż wycieczek - Jagoda Jurkowska
Najczęściej zadawane pytania o 3-dniowe wycieczki grupowe w Pieniny
Czy trzydniowy program wycieczki w Pieniny jest odpowiedni dla seniorów i KGW?
Jak najbardziej! Program wyjazdu jest dopasowywany elastycznie do możliwości i tempa grupy. Wychodzimy z założenia, że wycieczka ma być przyjemnością, dlatego łączymy przejazdy, łagodne spacery, rejsy statkiem oraz atrakcje kulturalne bez forsownych podejść.
Co dzieje się w przypadku brzydkiej pogody podczas wyjazdu?
Doświadczony przewodnik zawsze reaguje na bieżąco. Modyfikujemy kolejność punktów programu lub zastępujemy atrakcje na wolnym powietrzu obiektami zadaszonymi (np. muzea, zamki, degustacje, warsztaty regionalne), dzięki czemu grupa wykorzystuje czas w 100% niezależnie od deszczu.
Czy można połączyć zwiedzanie Pienin ze słowackim Spiszem?
Tak, bliskość granicy sprawia, że w ciągu jednego dnia można bez problemu zwiedzić zamek w Starej Lubowli, Nestville Park czy skansen, łącząc walory obu regionów w trakcie jednej wyprawy.








