• Strona główna
  • Przewodnik Beskidzki
  • Wycieczki krajowe
  • Wycieczki zagraniczne
  • Atrakcje turystyczne
  • Informator turystyczny
  • Porady dla turystów
  • Cennik usług przewodnickich
  • Ciekawe linki
  • Opinie Klientów
  • Galeria
  • Kontakt i Rezerwacja Przewodnika
przewodnik beskidzki przewodnik górski Nowy Sącz usługi przewodnickie przewodnik beskidzki

Gdy owce miały „wczasy wagonowe” – Niezwykła historia redyku z 1962 roku w Jaworkach

Fascynująca opowieść z pasterskiego szlaku Pienin i Tatr

🌲 Wstęp z górskim powiewem

Wyobraźcie sobie rześki, majowy poranek – taki, w którym rosa na trawie jeszcze nie zdążyła odparować, a w powietrzu czuć ten specyficzny klangier budzącej się natury i zapach dymu z bacówki. Dla nas, ludzi gór, maj to nie tylko czas wyciągania z szafy lżejszych swetrów, ale przede wszystkim czas redyku. To moment, w którym tysiące owiec ruszają na swoje „zielone wczasy”.

Dziś, chciałabym Wam opowiedzieć o jednym szczególnym przemarszu, który dokładnie 62 lata temu uwieczniło oko kamery. Usiądźcie wygodnie, bo to historia o czasach, gdy pasterstwo pisało scenariusze polskiego kina.

📽️ Wehikuł czasu: Polska Kronika Filmowa 21B/62

Naszą maszyną do podróży w czasie jest czarno-biała taśma Polskiej Kroniki Filmowej nr 21B/62, zatytułowana „Na Jaworki”. Zdjęcia do tego reportażu kręcono 9 maja 1962 roku, a już 22 maja cała Polska mogła oglądać je w kinach przed seansami.

Za ten majstersztyk odpowiadają prawdziwe legendy: Wiesław Górnicki stworzył błyskotliwy komentarz, a swoim niezapomnianym, głębokim głosem opatrzył go lektor Włodzimierz Kmicik. Ale jako pasjonat historii muszę wspomnieć o kimś jeszcze – o Henryku Makarewiczu, autorze zdjęć. To jego sprawne oko uchwyciło ten moment, w którym pasterz, ramię w ramię z dumnym owczarkiem podhalańskim, prowadzi „rozbeczany kierdel” przez środek wsi. Na tych klatkach czuć dynamikę, czuć niemal zapach owczej wełny, mimo że od tamtej chwili minęło ponad sześć dekad.

🔍 Dlaczego owce „uciekły” z Tatr? (Analiza faktów)

Ktoś mógłby zapytać: „Pani przewodnik, a po co te owce tak gonić z miejsca na miejsce?”. Odpowiedź kryje się w ekologii i gospodarce tamtych lat, co lektor Kmicik wyłożył kawa na ławę. Redyk z 1962 roku nie był tylko tradycją, był koniecznością:

  • ✓ Ochrona młodych jodeł i buków: W Tatrzańskim Parku Narodowym trwała wielka akcja zalesiania. Głodna owca nie wybiera – młody pęd drzewka to dla niej przysmak, a dla leśników katastrofa. Co ciekawe, te „młode drzewka”, o które tak drżeli pasterze w 1962 roku, to dzisiaj te potężne, majestatyczne lasy, pod którymi szukacie cienia, wędrując tatrzańskimi reglami.
  • ✓ Deficyt trawy w Tatrach: Tatrzańskie hale były już zwyczajnie „wygryzione” do spodu. Stada potrzebowały świeżych, soczystych pastwisk.
  • ✓ Sezon turystyczny u bram: Owce musiały zrobić miejsce „miastowym”.
W kronice pada zdanie, które do dziś wywołuje u mnie uśmiech:
„Rozbeczany kierdel przechodzi przez malownicze Jaworki koło Szczawnicy – śpieszy się, póki łąk nie zaśmiecą turyści.”

Jako przewodnik, słysząc o „zaśmiecaniu łąk” przez turystów już w latach 60., widzę, że pewne dylematy na linii człowiek–natura są po prostu nieśmiertelne. Choć dziś staramy się uczyć turystów kultury, to owce – jak widać – zawsze miały na ten temat swoje zdanie.

🏔️ Jaworki – przystanek w drodze w nieznane

Jaworki pod Szczawnicą były wtedy prawdziwym węzłem komunikacyjnym dla czworonożnych wędrowców. To stąd stada rozchodziły się w Pieniny i dalej, w dzikie, niemal bezludne wówczas Bieszczady.

W kadrach Makarewicza widać niesamowity kontrast. Najpierw zgiełk: stukot tysięcy kopytek o jaworczański bruk, beczenie niosące się echem między domami. A potem, około 16. sekundy filmu (kod 00:00:16:24), następuje zmiana. Kamera pokazuje ujęcie z góry – stado wylewa się na połoniny niczym biała rzeka. Pasterz niemal znika w tym morzu wełnistych grzbietów. Tam, na wysokościach, zgiełk wsi ustępuje miejsca ciszy hal, przerywanej tylko dźwiękiem dzwonków. To jest ta chwila, dla której warto być bacą lub juhasem.

🥾 Przewodnickim okiem: Wczoraj i dziś

W tytule wspominam o „wczasach wagonowych”, bo tak często żartobliwie mówiło się o masowych wyjazdach w tamtej epoce. Jednak lektor w kronice używa pięknego określenia: „wczasy wędrowne”. I choć owce nie miały biletów ani rezerwacji w schroniskach, to ich trekking był o wiele bardziej wymagający niż nasze dzisiejsze wycieczki z GPS-em w ręku.

Zmieniła się technika – tamten świat zapisano na czarno-białej taśmie z dźwiękiem mono, my dziś kręcimy filmy w 4K. Ale jedno się nie zmieniło: widok kierdla przechodzącego przez Jaworki w stronę Białej Wody wciąż chwyta za serce tak samo mocno. To żywa ciągłość historii, której nie da się wyczytać z podręczników, trzeba ją poczuć, stojąc na skraju drogi, gdy ziemia drży pod kopytami stada.

📌 Podsumowanie ze szlaku

Ta krótka migawka z 1962 roku przypomina nam, że góry to nie tylko widoki, ale przede wszystkim losy ludzi i zwierząt splecione z rytmem natury. Jeśli chcecie sami poczuć ten klimat, ruszcie kiedyś w stronę Wąwozu Homole czy Białej Wody. Tam historia wciąż szeleści w liściach tych jodeł, które chroniono przed owczym apetytem ponad pół wieku temu.

Góry mają mnóstwo takich opowieści ukrytych między graniami. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie patrzeć i kogo słuchać. Do zobaczenia na szlaku!

🎬 Obejrzyj archiwalne materiały pasterskie

Zobacz nagrania pasterskie w oficjalnym archiwum cyfrowym:

🎞️ Nowe bacówki | Repozytorium Cyfrowe Filmoteki Narodowej
Copyright © 2014 Jagoda Jurkowska - przewodnik beskidzki. All Rights Reserved.
Realizacja: Internet Arts - strony www Nowy Sącz